Stanisław Zimnoch

gospodarka i podatki

2011-01-05 16:45

Miasta zamknięte

Początek 2011 roku przyniósł pewien ruch i ożywienie w świecie działaczy samorządowych a to z powodu rządowego planu obcięcia wydatków na budowę dróg. Ja zaliczam się do tych, którzy widzą że ta redukcja wydatków nie wszystkich smuci. Na pokaz zapowiadane są “akcje i reakcje” lecz tak naprawdę niektórzy mieszkańcy ” odcinanych” miejscowości cieszą się z takiego obrotu spraw.

Często zapominamy, że po 20 latach radosnego kapitalizmu mamy w Polsce znaczne rozwarstwienie społeczne. To co jest w interesie robotnika ( pracownika najemnego) - oznacza pogorszenie warunków działania  domorosłego kapitalisty.

Kolejna porażka podlaskich samorządowców, kolejny falstart przy budowie regionalnego lotniska powinien cieszyć (!) podlaskich pracodawców.  Otóż brak dobrych dróg z Białegostoku w kierunku północnym, zachodnim i południowym a teraz ta wyśmienita wiadomość o odłożeniu budowy regionalnego lotniska  ad calendas graecas, oznacza wiele, wiele lat zatrudniania - źle co prawda wykształconej  - ale bardzo mało wymagającej, stąd taniej siły roboczej.  Podlascy przedsiębiorcy popierają PO a PO odwdzięcza się jak może. Blokuje budowę w tej części kraju dróg, lotnisk, blokuje zmiany na kolei.

Moja teoria miast zamkniętych sprowadza się do analizy podejmowanych decyzji infrastrukturalnych przez pryzmat interesów grup, którym decydenci najwięcej zawdzięczają.

Ponieważ w Polsce cierpimy na niedobór kapitału, tym istotniejsze jest umożliwienie aktywizacji regionów niedorozwiniętych gospodarczo. Kapitał lokalny nie zatrudni nadwyżek siły roboczej w województwach ściany wschodniej. Tylko budowa sieci komunikacyjnej może poprawić tę sytuację. Lokalny biznes nie cierpi jednak konkurencji i wymusza na rządzie decyzje opóźniające budowę infrastruktury.

2009-06-08 13:21

Dwójkami na kontrole

Niedawno przeczytałem w starej gazecie o składanych przez Pana Premiera Tuska obietnicach w roku wyborów do Sejmu. Otóż mieliśmy naśladować sprawdzone rozwiązania podpatrzone na Zachodzie. Irlandzka administracja skarbowa stara się oszczędzać na kosztach zatrudnionych tam pracowników. Kontrole skarbowe przeprowadza tam jednoosobowo urzędnik a tylko  wyjątkowo przy sprawach dużych i skomplikowanych wysyła się zespół. Zastanawiam się czy w Polsce jesteśmy już gotowi do zaadaptowania tego pomysłu sprawdzonego na irlandzkim gruncie? Przeszkody tkwią w rozporządzeniach wykonawczych i przede wszystkim w umysłach. Najpierw przełożony musiałby ufać swoim podwładnym. Trzeba wpierw zmienić relacje międzyludzkie i nie opierać ich na kontroli i strachu lecz na zaufaniu i partnerstwie, wierze w umiejętności zawodowe.

Minister finansów dopiero niedawno dowiedział się, że musi uzyskać NIP i pesel. Skoro ma na te sprawy tak świeże spojrzenie może warto zachęcać resort do odważniejszych zmian.

Na zakończenie odrobina optymizmu. W Polsce nie musimy tak jak w Rosji kupować od urzędników płytek cd z nagranymi wzorami formularzy i podań, bez czego petent nie złoży skutecznie wniosku w urzędzie.  Warszawa geograficznie leży mniej więcej w połowie drogi między Dublinem a Moskwą, ale czy tylko geograficznie?