Miasta zamknięte
Początek 2011 roku przyniósł pewien ruch i ożywienie w świecie działaczy samorządowych a to z powodu rządowego planu obcięcia wydatków na budowę dróg. Ja zaliczam się do tych, którzy widzą że ta redukcja wydatków nie wszystkich smuci. Na pokaz zapowiadane są “akcje i reakcje” lecz tak naprawdę niektórzy mieszkańcy ” odcinanych” miejscowości cieszą się z takiego obrotu spraw.
Często zapominamy, że po 20 latach radosnego kapitalizmu mamy w Polsce znaczne rozwarstwienie społeczne. To co jest w interesie robotnika ( pracownika najemnego) - oznacza pogorszenie warunków działania domorosłego kapitalisty.
Kolejna porażka podlaskich samorządowców, kolejny falstart przy budowie regionalnego lotniska powinien cieszyć (!) podlaskich pracodawców. Otóż brak dobrych dróg z Białegostoku w kierunku północnym, zachodnim i południowym a teraz ta wyśmienita wiadomość o odłożeniu budowy regionalnego lotniska ad calendas graecas, oznacza wiele, wiele lat zatrudniania - źle co prawda wykształconej - ale bardzo mało wymagającej, stąd taniej siły roboczej. Podlascy przedsiębiorcy popierają PO a PO odwdzięcza się jak może. Blokuje budowę w tej części kraju dróg, lotnisk, blokuje zmiany na kolei.
Moja teoria miast zamkniętych sprowadza się do analizy podejmowanych decyzji infrastrukturalnych przez pryzmat interesów grup, którym decydenci najwięcej zawdzięczają.
Ponieważ w Polsce cierpimy na niedobór kapitału, tym istotniejsze jest umożliwienie aktywizacji regionów niedorozwiniętych gospodarczo. Kapitał lokalny nie zatrudni nadwyżek siły roboczej w województwach ściany wschodniej. Tylko budowa sieci komunikacyjnej może poprawić tę sytuację. Lokalny biznes nie cierpi jednak konkurencji i wymusza na rządzie decyzje opóźniające budowę infrastruktury.

